Polskia Akademia Aikido Kokusai Aikido Kenshukai Kobayashi Hirokazu Ha

„Artysta wewnętrzny” – Mistrz André Cognard

Wstęp do książki mistrza André Cognard „Cywilizacja i sztuki walki albo węzeł na pasie”

Człowiek między narodzinami a śmiercią jest uwięziony na Ziemi nad sobą mając niebo, do którego podnosi oczy błagając o wyzwolenie.
Dusza, zamknięta w ciele, unieruchomiona pomiędzy nim a umysłem jest ofiarą wewnętrznej dwoistości, która odwraca je plecami do siebie w ich wzajemnej niewiedzy.
Ciała porozumiewają się między sobą, umysłowe świadomości wymieniają, do nich bowiem należą zmysły.
Dusza jest samotna, poprzez ucieleśnienie sprowadzona do nie swojej formy, ograniczona w przestrzeni świadomości zbyt dla niej małej, bo w swoim funkcjonowaniu zbyt zależnej od struktury materialnej. Nie jest ona ani ciałem ani umysłem, ani ciałem ani duchem, ani istotą ani zjawiskiem, porozumiewa się, indywidualnie lub grupowo, tylko z innymi duszami ludzkimi. Jest przenoszona z jednego końca życia ludzkiego na drugi i oczekuje śmierci by się wyzwolić. Ma ona jakieś przeznaczenie, jakieś zadanie do wykonania, ale nie może tego przekazać.
Dusza jest obrazem nas wszystkich, zamkniętych w nas samych, przekonanych, że jesteśmy sami sobą i bez możliwości podzielenia się tym istnieniem, skazanych na wieczną samotność, na nostalgię za rajem utraconym, za łonem matki, na melancholię.
Dusza wydziela tę nostalgię jak kwiat swój zapach, zaś świadomość przyjmuje go. Ból, trwoga, smutek, tyleż zapachów nas samych dochodzi do nas samych. A tam, gdzie jest ból, jest świadomość. Tam zaś, gdzie jest świadomość, jest Bóg.
Człowiek jest uniwersalną emocją, świadectwem cierpienia świata, jest pogrążony w dwoistości materia-próżnia, zaplątany w sieć czasoprzestrzeni, jest ofiarą fałszywego obrazu istoty jaką daje zjawiskowość.
Ponieważ jesteśmy fałszywym obrazem Ducha, boska świadomość nie może mieć świadomości samej siebie.
Przestrzeń przedstawienia, ten rozziew między istotą a uzewnętrzniającymi ją zjawiskami, ta próżnia, to uniwersalna dusza, stamtąd pochodzi nasza dusza, dusza-matka…
Tak; ty, człowieku jesteś artystą Boga, który gra w tej przestrzeni rolę, swoją rolę, w ogromnej sali strachów, rozdarcia, pojednania.
Twoja dusza, ta próżnia między tobą i tobą, tam gdzie jest twoja prawdziwa świadomość, ta, która kocha, to twój wewnętrzny artysta, twój malarz, twój rzeźbiarz, twój clown, twój tancerz, twój muzyk, twój aktor. To przestrzeń emocji. Ponieważ emocja nie jest ani umysłem ani ciałem, ani materią ani duchem ale jest tym wszystkim jednocześnie, przekracza ona ów dualizm uwalniając energię próżni w twojej świadomości, między tobą a tobą, między tobą a innymi ludźmi, między nią, duszą a duszą-matką. Emocja, myśl serca, gromadzi i łączy. Jest siłą, która powiększa twoją świadomość, tę która pozwoli ci współczuć temu, kogo uważałeś za swojego wroga, wroga siebie samego, wroga bliźniego. Jest falą, która niesie cię ku miłości.
Tak, artysto, jesteś ponad wszystko artystą wnętrza, który czerpie ze źródła cierpienia, ze źródła swojej radości, ze źródła swej wiary i dzieli się nią.
Tak, artysto, boisz się i dajesz swój strach, jesteś głodny i dajesz swój głód, jest ci zimno w swojej samotności i dajesz swoje ciepło, bo wiesz, że sztuka jest duszą świata.
Niech płacze przez ciebie ten, który nie może płakać sam z siebie, bo ulżysz jego cierpieniu i odżywisz jego świadomość.
Dawaj swą radość, aż do wyczerpania, temu, który nie może odnaleźć swojej własnej radości.
Prowadź każde ciało sieroce do jego wnętrza przechodząc po drodze przez twoje wnętrze. Opatruj. Całuj. Liż rany samotnych świadomości wykrwawiając własną.
Artysto, zdecydowałeś się wydobyć twego wewnętrznego artystę, ponieważ jesteś szlachetny. Jesteś szlachetnym świadkiem rozdarcia, tego rozdarcia rozdarcia.
Zdecydowałeś się dawać to, czego strasznie ci brakuje. Cierpisz przez to, że nie jesteś zrozumiany i nieraz cię to niszczy. Idź swoją samotną drogą
i nie oczekuj niczego – ani od nich ani od siebie samego. Nie masz do siebie zaufania. Wątpliwość jest twoim najlepszym towarzyszem podróży, bo pozostawia nadzieję, całą i żywą.
W istocie jesteś skazany na niewiedzę o tym, co dajesz i na bycie w samotności, bo to stamtąd możesz dawać. Pozostań w niewiedzy ze swoimi twórczymi wątpliwościami, bądź tym tylko, który codziennie wchodzi na stos, aby tłum, który go ogląda, zrozumiał. To on, zamknięty w sobie, w swojej absolutnej niezdolności odczuwania pochłaniającego cię ognia, absolutu. I jeśli dzięki iluzji może dosięgnąć twojego bólu, to pozwól mu w to wierzyć. Pozwól mu cię konsumować i spalaj się.
Będąc blisko strzeż się siebie samego. Wybierz uczucie skryte i uczyń z wymagań swojego kochanka. Daj się ponieść swojej sztuce, delikatnie, nie opierając się. Zostaw swój rozum na ziemi. Pozwól życiu wlać przez to rozdarcie falę czułości , która pochłonie cię pomału aż do zapomnienia samego siebie.
Bądź sam pożywieniem, rzeczą do wzięcia. Zaproś ich do wewnętrznego doświadczenia, bezpośrednio, twarzą w twarz z duszą. Pozostań artystą, stań się sztuką.
Świadomość Boga rodzi w człowieku niezdolność do zobiektywizowania się. Śmierć rodzi w człowieku niezdolność do uchwycenia życia w jego integralności, pięknej całości ciało/umysł.
Jego świadomość, podobnie jak twoja, jest tylko świadomością jakiejś teraźniejszości, która ma tylko fragmentaryczną wizję życia, podobnie jak pojęcie czasu jest zamknięte w jego ilości zawartej między tym, co przed śmiercią i tym, co po śmierci.
Życie miałoby więc być tą ilością czasu, którą można by było uchwycić umysłem, podobnie jak dłoń chwyta wodę, która natychmiast ucieka, ale
o której wiemy, że istnieje dzięki temu, że ręka jest mokra.
Tak więc świadomość wody bierze się z jej braku i jej śladów, jak świadomość życia bierze się ze śladów śmierci.
Świadomość sztuki bierze się ze śladów artysty.
Nie bój się wewnętrznej przepaści.
Wejdź, przejdź przez scenę i odejdź.
Pozwól próżni wykonać swoją pracę.
Okrzyki i oklaski jeszcze się nie skończyły , a ty jesteś już gdzie indziej, w innym zawrocie głowy, zawsze gdzie indziej, aż do uwalniających mdłości.
Nie słuchaj wołań. To, co jest zrobione, nigdy nie będzie zrobione powtórnie.
Ucieknij im tak jak prześlizgujesz się między swoimi własnymi rękami, aby stać się nowym, wiosną świata.
Nie żałuj niczego i, jeśli pod koniec życia, odwracając się, widzisz swoje ślady, wytrzyj je dla siebie samego.
Nie jesteś autorem, ale aktorem tworzenia tworzenia.
Tak długo jak istnieje sztuka, udręczona ludzkość zachowuje swoją nienaruszoną nadzieję.