Wywiad z Mistrzem André Cognardem, cz. III

Stanley Pranin

Tłumaczenie Joanna Stępień. 

29 kwietnia 2014 r.

André Cognard urodził się we Francji w 1954 r. W wieku 17 lat zaczął nauczać aikido osoby dorosłe, prowadził pięć dojo w kilku miastach we Francji. Cztery lata później otrzymał francuski dyplom państwowy uprawniający do nauczania judo, aikido, karate i kendo. W 1973 r. spotkał Hirokazu Kobayashi Sensei (1929-1998), bezpośredniego ucznia O-Sensei Morihei Ueshiba. Po 25 latach praktyki u Kobayashi Sensei został mianowany jego następcą jako dyrektor Kokusai Aikido Kenshukai Kobayashi Hirokazu Ryu Ha. W 1982 r. założył Académie Autonome d’Aikido, gdzie aikido nauczane jest zarówno metodami tradycyjnymi jak również ze wsparciem teoretycznym ze strony psychologii, filozofii oraz zachodniej i wschodniej medycyny. W 2003 r. otworzył w Bourg Argenal we Francji, Kobayashi Hirokazu Kinen Aikidojo - tradycyjne dojo poświęcone swojemu mistrzowi i miejsce, gdzie odbywają się kursy szkoleniowe dla instruktorów. Cognard Sensei prowadzi seminaria Aikido i Aikishintaiso na całym świecie i jest autorem kilku książek na temat sztuk walki. Jest również jednym z najwyższych rangą przedstawicieli Dai Nippon Butoku Kai: w kwietniu 2012 r. na Fourth World Butoku Sai, odbywającym się w Butokuden w Kyoto, w Japonii został mu nadany tytuł Hanshi.

Aikido Journal: Około 20 lat temu przeprowadziliśmy wywiad z Nariyama Tetsuro Sensei. Znasz go?

Cognard Sensei: Tak, był w Osace. Także stał po obu stronach. Był z Tomiki Sensei i z Kobayashi Sensei. Pracował z obydwoma. Był pomiędzy nimi. Kobayashi Sensei  lubił go, w pewnym momencie. Myślę, że od 1980 r. Nariyama skłaniał się ku Tomiki Sensei i oddalił się bardziej od Kobayashi Sensei. Do tego czasu był naprawdę po obu stronach.

Faktycznie był w kręgu Kobayashi Sensei bardziej zaawansowanych… Nariyama Sensei powiedział, że Kobayashi Sensei narzekał, ponieważ Tomiki Sensei dodał rywalizację do aikido.

Tak, nie mógł znieść myśli o rywalizacji. Powiedział, że to nie ma sensu. Stał na straży poglądu, że aikido jest tradycyjnym budo, a w budo nie ma rywalizacji. To było dla niego nie do zniesienia, ale naprawdę szanował Tomiki Sensei.

Wydaje się, że zaaranżował dla Tomiki Sensei możliwość zaprezentowania swoich teorii podczas konferencji dla studentów college’u.  Bardzo mnie to zdziwiło.

Tak, nie mam dokładnych informacji o tej konferencji, ale wiem, że naprawdę pomógł Tomiki Sensei wprowadzić swój styl na uniwersytety. Taki był jego duch. Mówił: „Każdy styl powinien mieć prawo do istnienia”, Chciał pomóc każdemu dopóki twierdzili, że praktykują aikido i O-sensei jest ich źródłem. Wiem, że mu pomógł. Widziałem parę razy kilku japońskich nauczycieli, nie pamiętam ich imion… Jechaliśmy do Shodoshimy, było tam dojo w małym minshuhu, ryokan. Właściciel gospody nazywał się Masuda san. Gdy jesteś w Shodoshimie i dostaniesz się do Tonosho, jest tam słynna statua wolności z dziećmi. Przy ulicy, która biegnie równolegle do portu była gospoda. Chodziliśmy tam. Było w niej małe dojo. Drugie dojo znajdowało się na wzgórzu. Właściciel, Masuda san, dał nam dostęp do tego starego dojo. Spotkaliśmy się tam kilka razy dwiema grupami, grupa uniwersytecka Kobayashi Sensei i grupa, która praktykowała Tomiki Ryu.

Wieczorem jedliśmy z mistrzem Tomiki Ryu, to było serdeczne, bardzo przyjazne. Poszedłem na kilka zajęć tych mistrzów by zobaczyć, zrozumieć co robią.

Czy spotkałeś kiedyś Tomiki Sensei?

Nie, niestety nigdy.

Czy Kobayashi Sensei pierwszy raz przyjechał do Europy w 1973 r.?

Nie, pierwszy raz przyjechał do Europy w 1964 r.

Z jakiego powodu?

Wydaje się, że przyjechał do Europy na prośbę O-Sensei. By zrobić objazd i zobaczyć jak przedstawia się rozwój aikido.

Pierwsze seminarium prowadził w Mayerling w Szwajcarii. Głównie dla ludzi z Interpolu, nawet jeżeli jakieś doja były zaangażowane, to była to głównie policja. Wiem, że spotkał Tamura Sensei, z którym był w przyjaznych stosunkach. Byli bardzo blisko. Myślę, że pojechał także do Annecy, gdzie przebywał Nakazano Sensei i Noro Sensei, tam ich spotkał. Zobaczył także Noro Sensei w Paryżu. Pojechał zobaczyć Mister Naessens w Brukseli. Noro Sensei często jeździł by zobaczyć Naessens w Brukseli. 

Potem była śmierć O-Sensei. Wrócił w 1971 r.

Gdy zaczął jeździć do Europy regularnie, czy spotykał się z innymi japońskimi mistrzami tam żyjącymi?

Tak, spotykał się na przykład z Tamura Sensei. Byłem z nim gdy prowadził seminaria dla studentów Tamura Sensei. Tamura Sensei zapraszał go i prowadził kurs dla wychowanków Tamura Sensei.

Czy Tamura Sensei uważał go za swojego sempai’a?

Tak, Tamura Sensei traktował Kobayashi Sensei jak swojego sempai’a. Okazywał mu przyjaźń i wiele szacunku. Związek był bardzo klarowny. Góra, dół. Tamura Sensei był ujmującym człowiekiem, bardzo przyjemnym i z Kobayashi Sensei był świetny. W 1984 r. gdy otwarłem dojo w Lyonie zorganizowaliśmy seminarium z Kobayashi Sensei. Zaprosiłem na uroczystość Tamura Sensei. Zgodził się i przyjechał od razu. Spędzili wieczór śmiejąc się i rozmawiając. To było bardzo przyjazne, bardzo ciepłe. To był piękny związek, związek prawdziwej przyjaźni.

A na przykład we Włoszech, czy Tada Sensei wciąż tam był?

Na początku Tada Sensei wciąż tam był. Nie wiem czy spotkał go we Włoszech. We Włoszech był student aikido, Mr Kawamukai. Ćwiczył trochę aikido w college’u. Nie był wybitnym ekspertem. Ćwiczył mało. Przyjechał do Włoch… zasadniczo ze względu na pracę swojego ojca.

Dlatego przyjechał. Otwarł kilka klas stylu Aikido Kobayashi i tak zaczęło się Aikido Kobayashi we Włoszech.

W Milanie?

Zasadniczo Milan. Był Mr Filippini. Czy słyszałeś kiedykolwiek to imię?

Znam je.

Giovanni Filippini miał dojo w Segrate, na przedmieściach Milanu. Zwrócił się z prośbą o seminaria. Tak się to zaczęło.

Kobayashi Sensei darzył Takeda Sensei wielkim szacunkiem, bardzo wielkim. Mówił, że był bardzo prawy, prawdziwy Gishi, prawy człowiek. Bardzo go podziwiał za jego integralność i lojalność. To był ktoś, kogo wspominał w bardzo pozytywny sposób. Było kilku takich ludzi, których imiona często słyszałem od niego. Myślę, że wspomniałem ich wszystkich.

Kobayashi Sensei ćwiczył w Hombu Dojo przez kilka lat? W latach pięćdziesiątych…

Tak, na początku.

Pojechał do Osaki w 1954 r. Przeprowadził się do Osaki. Więc jeżeli byłby w Tokyo, mógłby się nauczyć dużo od Kisshomaru Sensei i Tohei Sensei. Zawsze mówił o Tohei Sensei. Uważał aikido Kisshomaru Sensei za mało interesujące.

Zakładam, że studiował coś w Tokyo w tym czasie?

Tak, tak myślę.

Może znał Nishio Sensei.

Aikidokę Nishio Sensei, który był także karateką? Tak, oczywiście.

Czy miał kontakty z innymi Shihanami aikido? Czy był blisko z jakimiś członkami grupy z Tokyo?

Nie wiem. Ze mną zawsze wspominał tych samych. Ludzie, których cenił to Tohei Sensei, Yamaguchi Sensei - chociaż nie lubił jego stylu, ale sądził, że był dobrą osobą i że jego aikido było interesujące ponieważ był mobilny i elastyczny. Kochał Tadashi Abe, to pewne, Saito Sensei, ponieważ był prawy, wymagający i surowy. Ale kim byli ludzie, z którymi się przyjaźnił? Znam Kuniba Sensei z karate, mieszkał w Kalifornii, i w tamtym czasie też był uczniem O-Sensei. Spotkałem Kuniba Sensei we Francji. W tamtym czasie był bardzo dobry praktyk karate we Francji. Nazywał się Patrick Tamburini. Był uczniem Kuniba Sensei. Pewnego dnia Kobayashi Sensei i ja byliśmy w St. Etienne i powiedział mi, że Kuniba Sensei przyjedzie. Kobayashi Sensei powiedział „On naprawdę jest moim przyjacielem, spotkaj się z nim, porozmawiaj z nim”. Więc poszedłem spotkać Kuniba Sensei i natychmiast spytał mnie, czy mógłbym tłumaczyć jego zajęcia, ponieważ nikt inny nie mógł. A potem razem poszliśmy jeść. Gdy powiedziałem mu, że jestem uczniem Kobayashi Sensei, płakał. Powiedział, że Kobayashi Sensei jest jego przyjacielem. „Jeździliśmy razem na motocyklach, lubiliśmy te same dziewczyny. Wdawaliśmy się  razem w różnego rodzaju szelmowstwa.” Był niezwykłym człowiekiem.

Przy końcu swojego życia,  Kobayashi Sensei wiedział, że umrze, nieprawdaż?

Tak. W każdym razie mówił mi o tym wprost.

Myślę, że przeczytałem to w wywiadzie. Stworzył mechanizmy, by jego aikido i ta tradycja były kontynuowane w przyszłości. To jest bardzo interesujące. Czy mógłbyś to trochę wyjaśnić?

Myślę, że bieżąca sytuacja była dokładnie jak jego sytuacja. Z jednej strony był lojalny wobec Japonii i rodziny Ueshiba a z drugiej strony był wolny. Długo przed swoją śmiercią, kiedy mówił mi o tym pierwszy raz w 1988, zabrałem go do Egiptu. Zrealizowaliśmy stare marzenia. Powiedział mi, że O-Sensei powiedział: „To co jest w Egipcie jest interesujące dla całej ludzkości, chciałbym móc to zobaczyć. Jestem za stary, ale gdybyś ty pojechał byłbym szczęśliwy, ponieważ zobaczyłbym to twoimi oczami.” Gdy opowiedział mi historię taką jak ta, moją reakcją było: „Sensei, zróbmy to!” Więc pojechaliśmy do Egiptu. W 1988 jedliśmy obiad w Luxorze i zaczął ze mną rozmawiać o swojej śmierci. Powiedział: „Wiesz, nikt nie jest wieczny i muszę myśleć o tym co się stanie po mojej śmierci. Nie planuję umierać, ale musimy zacząć o tym rozmawiać.” „Dlaczego teraz?” „Myślę, że O-Sensei przegapił swój przekaz. Myślę, że O-Sensei zawiódł swój przekaz.”

Było za późno i dla niego Doshu powinien był zostać Tohei Sensei. Zaszedł nawet tak daleko, że powiedział mi, że O-Sensei mu to powiedział, ale potem były kontrowersje, rzeczy, które sprawiły, że nie mógł to być Tohei Sensei. Powiedział: „Nie chcę zrobić tego samego. Więc chcę pomyśleć o tym z wyprzedzeniem.” I myślę, że struktura, którą założył jest zbieżna z jego doświadczeniem. W Japonii jest Buikukai z ludźmi jak Yabuchi Sensei, Kimura Sensei. Są tam i utrzymują Buikukai w Osace i rozwijają ją. Następnie jest nasza organizacja, której Kobayashi Sensei był częścią - Kokusai Aikido Kenshukai Kobayashi Hirokazu Ryu Ha. Stworzył tą organizację i natychmiast powierzył mi  jej kierownictwo.

Jej stworzenie zostało sformalizowane w 1998 r., ponieważ powiedział: „Musimy poczekać i nie możemy zrobić tego zbyt wcześnie.” Nie chciał mieć zbyt wielu problemów, gwałtownej reakcji. Uczyniliśmy to oficjalne w 1998 r., prawie w ostatnim momencie. Gdy zostało to sformalizowane powiedział: „Nie chcę być Saiko Shihan (najwyższy rangą instruktor), ty będziesz Saiko Shihan.” Powiedzieliśmy: „Więc jakie jest twoje miejsce?” Zaproponowaliśmy Soshu, ponieważ gdybyśmy zaproponowali ten pomysł Doshu, mogło to być błędnie zinterpretowane i wywołać napięcia. Zgodził się. W momencie powstania było nas siedmiu. Salvadego Shihan – mój uczeń we Włoszech; Jean-Pierre Giraud z Lyonu, który był moim uczniem,  mieszkał w Japonii i był blisko z Sensei w Japonii; Frédéric Huet, który był jednym z moich najstarszych uczniów i który obecnie mieszka w Indonezji i jest odpowiedzialny za indonezyjską grupę; Walter Oeschläger Niemiec ze Stuttgartu, który był blisko z Sensei. Byli naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Chodził do jego domu, to było bardzo serdeczne, bardzo przyjacielskie. I André Macario, który jest jednym z moich najstarszych uczniów. Szedł za mną od 1976r.. Myślę, że to tyle. Ja byłem ostatni. Oficjalnie spotkaliśmy się pierwszy raz w listopadzie 1997r. i w styczniu 1998r. Spotkaliśmy się ponownie w kwietniu by przeanalizować wszystko co zaplanowaliśmy. Sensei zaprojektował herb. Użył tego samego czerwonego krzyża, którego używał w Osace – z „Kokusai Aikido Kenshukai”, „Kenshukai” aby nie być w opozycji do Aikikai i ponieważ w Kenshukai jest koncept badań.

Czy oficjalne dokumenty były utworzone po francusku, ale także po japońsku? Czy były inne języki? Niemiecki?

Nie, nie jest to tłumaczone na niemiecki, ale od początku zgodzono się na dwa oficjalne języki: francuski i japoński. Dla nas to jest skomplikowane położenie, ponieważ jesteśmy nie wprost kwestionowani przez niektórych ludzi w Buikukai i w tym samym czasie nie wprost rozpoznawani, ponieważ oni bardzo dobrze wiedzą kim jestem. Nie kwestionują mojej pozycji z Kobayashi Sensei, więc to jest trochę dwuznaczne.

Staram się rozwijać dużo, rosnę szybciej niż oni, ale równocześnie dla mnie nie ma opozycji, nie ma rywalizacji. To, co mówił Kobayashi Sensei dla mnie działa, to jest, jeżeli ktoś spotkał go na 5 minut i odbył szczerą wymianę, z głębokimi emocjami i ta osoba zda z tego relację uważam to za interesujące. Nawet ja jestem gotowy słuchać ponieważ jestem zainteresowany. Uważam, że każdy uczeń ma bardzo osobistą, wyjątkową i indywidualną relację ze swoim mistrzem. Więc za każdym razem gdy spotykamy kogoś, kto może opowiedzieć nam historię, która ujawnia aspekt mistrza, którego nie znaliśmy, jest to interesujące. Przede wszystkim, myślę, że to, co musimy wyrażać to uczucie istnienia. A by mieć dostęp do tego uczucia istnienia trzeba najpierw doświadczyć uczucia bytu i tego, jak tworzą się wymiany pomiędzy nami. Jestem zainteresowany jego doświadczeniami ze wszystkimi. Nie kwestionuję niczyjej pozycji, ale utrzymuję moją. W tym samym duchu, którego Sensei mi pokazał. Myślę, że jego aikido może rosnąć. Myślę, że wnosi coś bardzo interesującego. Naprawdę w to wierzę. Obawiał się tego, co się faktycznie stało, i myślę, że dlatego ustanowił taki system. Obawiał się, że Osaka Buikukai zostanie całkowicie włączony ponownie do Aikikai i że jego aikido zniknie pośród dużej liczby praktykujących Aikikai. Naprawdę się tego bał. Powiedział mi „Liczę na ciebie, że utrzymasz jego istnienie.”

Czy miał rodzinę?

Tak, miał żonę i pięcioro dzieci. Miał cztery córki. Mówię miał, ponieważ jedna zmarła młodo – zmarła gdy wciąż była nastolatką. Pierwsza ma na imię Kimako, mieszka w Belgii. Eriko, jego druga córka, zmarła przedwcześnie. Zmarła całkiem młodo, miała 15 lub 16 lat. Usako ciągle mieszka w Osace, widuje ją regularnie, pozostała blisko ze swoją matką do czasu jej śmierci. Mrs Kobayashi zmarła zeszłego grudnia. Widziałem ją tuż przed. Przyjechałem zobaczyć ją we właściwym czasie, zmarła kilka dni później. Usako ma dwie córki, Chihiro, która wygląda jak jej dziadek i Nao. Usako i jej córka Chihiro regularnie ćwiczą aikido od lat. Potem  był jego syn Kazuo, który nigdy nie trenował aikido, i ostatnia córka Tomomi. Ćwiczyła aikido gdy była w college’u. Przyjechała do Francji i do Europy z ojcem. Teraz jest mężatką.

Czy myślisz, że masz wystarczająco dużo informacji, żeby napisać biografię?

Nie, nie mógłbym. Nie sądzę, że mam środki by prowadzić badania, albo czas. Gdy piszę, piszę w nocy. W hotelach, w samolotach, ponieważ ciągle pracuję. Podróżuję cały czas. Dziś jestem tutaj, jutro wracam do domu, następnego dnia jadę do Włoch, a potem wracam do Francji by trenować nauczycieli. Potem jadę do Londynu, gdzie mamy spotkanie z Dai Nippon Butokukai. Wracam do domu na dwa tygodnie a potem wyjeżdżam do Japonii. Gdy wracam z Japonii, wracam w czwartek, a w piątek mam seminarium w Niemczech. W następnym tygodniu prowadzę kurs w Moskwie, a w międzyczasie jestem w Kijowie. Na początku grudnia wracam do Japonii. Na początku stycznia jestem w Indiach. To się nigdy nie kończy, w kwietniu znów będę w Japonii. Jeżdżę do Japonii 3 lub 4 razy w roku. Wracam także do Stanów Zjednoczonych w styczniu. Zawsze jestem w ruchu, zawsze. A gdy jestem we Francji, również uczę. Mamy nieustanną aktywność. Zobowiązałem się rozwijać aikido Kobayashi Sensei. Dotrzymuję tego, staram się utrzymać je żywe.

 

Chcielibyśmy wyrazić wdzięczność dla Andrea Debiasi, za jego udział w zorganizowaniu i edytowaniu tego wywiadu do publikacji w Aikido Journal.